O autorze
Mam trzech synów i od urodzenia mieszkam w Toruniu. Uwielbiam przesiadywać w kawiarniach, pić herbatę, obserwować i debatować. Odpoczywam wyłącznie w kinie lub z książką w fotelu. Ewentualnie wsiadam na rower i jadę przed siebie. Ukończyłam socjologię na toruńskim uniwersytecie oraz zarządzanie kulturą w PAN. Przez 12 lat pracowałam w międzynarodowej korporacji i zajmowałam się marketingiem oraz public relations. Ukończyłam fantastyczną Szkołę Liderów profesora Zbigniewa Pełczyńskiego. Aktualnie jestem Posłanką na Sejm RP , wiceprzewodniczącą klubu i członkinią zarządu Nowoczesna. Wcześniej byłam radną Miasta Torunia i przewodniczącą klubu „Czas Mieszkańców”, wywodzącego się z ruchów miejskich.

Przez kilkanaście lat intensywnie działałam w organizacjach pozarządowych: jestem współzałożycielką pierwszego w województwie kujawsko-pomorskim Stowarzyszenia Wyborcy działającego na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Byłam również wieloletnią wiceprezes Stowarzyszenia Rzeczpospolita Babska działającego na rzecz kobiet. Z przyjaciółmi założyliśmy Fundację Win-Win, z którą zrealizowałam kilkadziesiąt imprez kulturalnych w Europie i Azji. I ostatnio współtworzyłam pierwszy ruch miejski w Toruniu "Czas mieszkańców", który z impetem wszedł do rady miasta.

Młodym Polkom i Polakom nie jest wszystko jedno!

Facebook/Ogólnopolski Strajk Kobiet
Coś się w Polsce zmieniło. Od ponad tygodnia ulice polskich miast i miasteczek wypełniają ludzie, którym nie jest wszystko jedno. Trzymają w dłoniach świecie, lampiony, latarki i śpiewają „Mazurka Dąbrowskiego”.

Są w Toruniu, w Warszawie, w Juracie, a nawet Rzeszowie, Zamościu czy Sierpcu, gdzie znalazł się jeden odważny mężczyzna, który przyszedł ze światłem pod tamtejszy Sąd. Bo takie wyjście na ulice to akt odwagi. Może nie w Warszawie, gdzie stojący obok siebie ludzie są anonimowi. Ale już w takim Mińsku Mazowieckim, Siedlcach czy Sokołowie Podlaskim ludzie się znają. I wyjście na protest przeciw PiS-owskiej władzy, która zatrudnia ich lub ich bliskich, to prawdziwy akt heroizmu. Aby wyjść na ulicę trzeba najpierw stoczyć walkę z samym sobą.
I nawet jeśli jest to walka przegrana z obawy przed utratą pracy czy lokalnymi szykanami, zostaje się w domu, to w głowie i w sercu narasta złość. Złość na to, co jeden człowiek wyrabia w całym kraju. I jeśli nie dziś, nie jutro, to za dwa tygodnie przyjdzie ten moment, gdy pokona się lęk i wyjdzie na ulice powiedzieć DOŚĆ! A już na pewno odwagi nie zabraknie, przy urnie wyborczej, gdy za zieloną kotarą będzie się sam na sam z kartą do głosowania.

Uczestniczę w przelewających się przez Polskę manifestacjach. To są jedne z najpiękniejszych, jak mówi minister Błaszczak, spacerów odkąd jestem posłanką. Jestem wzruszona i dumna z Polek i Polaków. Z tego, że nie zrobiliśmy sobie wakacji od demokracji. Z tego, że potrafiliśmy się zmobilizować i wyjść na ulice w obronie naszych praw. Szczególnie jestem dumna z pokolenia urodzonego już w wolnej Polsce, dla którego wolność słowa, otwarta Europa i szacunek dla państwa prawa to coś tak oczywistego jak to, że po nocy przychodzi dzień. To ludzie, których niewielu było na największych manifestacjach w obronie Trybunału Konstytucyjnego. A dziś są! Ja to widzę i władza to widzi. Ja się z tego cieszę, PiS i Kaczyński się tego boją. I dobrze, niech się boją. Bo w młodości jest siła!

Serce mi rosło po spotkaniach z licealistami i licealistkami, studentami i studentkami. Miałam w oczach łzy, gdy mówili - jesteśmy z Wami, bo wiemy co jest ważne. Jesteśmy z Wami i nie pozwolimy wyrwać sobie tego, co wywalczyli dla nas Wałęsa, Frasyniuk czy Mazowiecki. Jesteśmy z Wami, bo nie chcemy w Polsce Turcji, ani Węgier. Jesteśmy z Wami, bo wiemy, że wolne sądy, to element bez którego kraj staje się dyktaturą. Te spotkania i rozmowy do rana z młodymi ludźmi na zawsze pozostaną w moim sercu i w mojej pamięci. To budujące, że Wam się chce! Jedna czy dwie manifestacje mógłby zostać rzeczywiście potraktowane jak wakacyjna rozrywka, ale fakt, że jesteście z nami przed Sejmem od ponad tygodnia to nie przypadek. W niezwykle mądrych, nocnych rozmowach dochodzimy do wspaniałych wniosków, budują się plany i strategie. Nigdy nie zapomnę naszej dyskusji o internecie, o trollach, które za pieniądze sieją w sieci propagandę. Nigdy nie zapomnę też jednej z opinii, w której ktoś powiedział, że przecież internet był zawsze.

Nie byłoby jednak naszych nocnych spotkań i rozmów, gdyby nie osoby organizujące ostatnie protesty. Bo to oni, nie politycy uruchomili społeczny opór, to im należą się podziękowania. To oni są bohaterami ostatnich dni i nocy: Marta Lempart, Paweł Kasprzak, Klementyna Suchanow, Ryszard Kirkało, Ela Podleśna oraz wszyscy Ci skupieni wokół takich organizacji jak: Akcja Demokracja, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Komitet Wsparcia Obywatelskiego – Parasolki, Warszawskie Dziewuchy Dziewuchom, Kongres Kobiet, Obywatele RP, Obywatele Solidarnie w Akcji, Komitet Obrony Demokracji, Kongres Świeckości, Inicjatywa Feministyczna, Protest Kobiet, Śląskie Perły, Odnowa, TAMA, Nie dla chaosu w szkole, Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji, Lęborskie Dziewuchy, Obywatele Kultury, Stocznia, Femini Berlin Polska.

Dziękuję Wam. Do zobaczenia wkrótce.
Trwa ładowanie komentarzy...