Chciałoby się powiedzieć „wina Tuska”, bo na pewno nie zasługa Schetyny...

Sondaż, który publikuje dziś „Rzeczpospolita” cieszy. Tak, cieszy mimo że Nowoczesna jest na trzecim miejscu. Przy czym wynik 9%, to i tak wynik lepszy niż nasz wyborczy rezultat. Sumując wyniki całej opozycji widać, że odebralibyśmy Prawu i Sprawiedliwości władzę. To bardzo, bardzo cieszy. Politycy Platformy Obywatelskiej wraz z nadejściem astronomicznej wiosny otworzyli szampana i świętują. Tymczasem jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zwłaszcza, że to jaskółka, która przyleciała z Brukseli.


Ten dobry wynik PO to „wina Tuska”, bo na pewno nie zasługa Grzegorza Schetyny, który nawołując do potrzeby jedności opozycji jednocześnie pacyfikuje partnerów i walczy z nimi. Zamiast walczyć z prawdziwym wrogiem postanowił upuścić krwi komuś, z kim – przynajmniej w teorii – powinien grać do jednej bramki. Nie chcę pisać, że w jednej drużynie. Bo Nowoczesna, to rzeczywiście i naprawdę inna drużyna. Inna, ale nie aż tak inna, by ją zwalczać.

Wniosek bez konsultacji

Zacznijmy od wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło. Pokoje PO, od pokojów Nowoczesnej dzieli w Sejmie jeden, niezbyt długi korytarz. Grzegorz Schetyna – oczywiście w imię jedności opozycji – nawet nie zbliżył się do gabinetu Ryszarda Petru. Przewodniczący PO ma też numer komórki do Ryszarda Petru, ale nie zrobił z niego użytku. Szkoda. Oczywiście także w imię jedności opozycji. W tym samych duchu w PO powstawał i jest – bez sukcesu - realizowany plan zmiażdżenia Nowoczesnej. Platforma zachłysnęła się reelekcją Donalda Tuska w strukturach Unii Europejskiej. A ten dzisiejszy, świetny trzeba przyznać, sondaż także jest efektem Tuska, albo jak to woli "winą Tuska". Bo na pewno nie zasługą Grzegorza Schetyny, który jeszcze nie tak dawno był posądzany o brak charyzmy i całkowitą nieumiejętność prowadzenia partii opozycyjnej. I w tym zakresie naprawdę nic się nie zmieniło. Wiatr, który chwilowo złapała w żagle PO, nie jest zasługą wybitnych umiejętności żeglarskich Grzegorza Schetyny. To znów zrobił Donald Tusk. Od momentu przejęcia sterów PO przez Schetynę partia tylko traciła i traciłaby dalej, gdyby nie... Tusk. PO podzieliła dziś wyborczy tort i odtrąbiła sukces. Na 2,5 roku przed wyborami! Partia, za którą stoi 16 lat doświadczenia, w tym 8 lat u władzy, zachłysnęła się jednym niezłym sondażem! Zapomniała, że pycha naprawdę kroczy przed upadkiem, o czym PO na własnej skórze przekonała się w ostatnich wyborach...

Współpracować, nie tylko mówić o współpracy

Wyobraźmy sobie przez chwilę, że sondaże Nowoczesnej – i innych partii - pozostaną na poziomie dzisiejszego badania. Choć i mi i wyborcom Nowoczesnej naprawdę trudno w to uwierzyć. Przeczą temu tłumy na spotkaniach z Ryszardem Petru i innymi naszymi posłami, które właśnie organizowane są w całym kraju (wracam ze świetnego spotkania z Płocka i zapraszam mieszkańców Warszawy na spotkanie ze mną i innymi posłankami Nowoczesnej w najbliższą środę, 22 marca o 18.30 w Forcie Sokolnickiego na Żoliborzu). Jednak załóżmy, że w wyborach 2019 roku dostajemy 9%. To do nas będzie musiał udać się na rozmowy lider PO, to z nami będzie musiał rozmawiać o kolacji. Bo sam PSL to za mało. Będzie potrzebna bardzo szeroka koalicja, by zablokować PiS wespół z Kukiz'15. Jak Grzegorz Schetyna spojrzy wówczas w oczy Ryszardowi Petru?

Jak będą wyglądały takie rozmowy, gdy jeszcze przed wyborami niezbędna będzie jedna, duża, bardzo szeroka lista opozycji? Jak, wobec dzisiejszego zachowania, Schetyna będzie chciał przystąpić do tych rozmów? Jak zareaguje na to elektorat PO i wszyscy wyborcy, którym na sercu leży dobro kraju, którym dziś duszno jest w PiSowskiej Polsce? Bo Polacy już nie raz pokazali, że nagła miłość i chęć współpracy tuż przed wyborami nie jest wiarygodna i tego nie kupują. Boleśnie przekonali się o tym Leszek Miller i Janusz Palikot, którzy przez lata darli koty, by na chwilę przed wyborami zapałać do siebie "szczerym" uczuciem. Wszyscy wiemy jak to się skończyło... 234 miejsca w Sejmie dla PiS.

Co zrobi Nowoczesna?

Poprzeć wniosek PO czy nie? Na klubie będziemy rozmawiać, czy zagłosujemy za wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności. Oczywiście, że nie ufamy Prawu i Sprawiedliwości. Oczywiście, że uważamy, że ten rząd i tę sejmową większość pustoszy Polskę i wybija zęby demokracji. Oczywiście, że Beata Szydło jest marionetką w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście też, że jeśli podniesiemy ręce za votum, to będą to ręce podniesione przeciw PiS, ale niekoniecznie za Grzegorzem Schetyną, który widzi w Nowoczesnej wroga, zamiast widzieć solidnego, wiarygodnego i życzliwego partnera. Partnera nieobarczonego przeszłością, który ma pomysły i – jako jedyna partia – program dobry dla Polski. Program, który nie jest programem cieplej wody w kranie. Program, który da Polakom więcej, którego realizacja wyzwoli olbrzymi potencjał naszych rodaków.

Jeśli podejmiemy decyzję, by poprzeć ten wniosek, to podniesione ręce posłów Nowoczesnej będą głosami odpowiedzialnych za kraj parlamentarzystów, którzy w imię wyższych wartości i przeciw walcowi PiS potrafią wznieść się ponad złośliwości i podszczypywanie przez kolegów z opozycyjnej ławy i NAPRAWDĘ WSPÓŁDZIAŁAĆ, a nie rozgrywać się dla doraźnych sondażowych potrzeb.

A szefowi PO dedykuję wiersz Juliana Tuwima, o pewnej Zosi...

„Jest taka jedna Zosia,
Nazwano ją Zosia Samosia,
Bo wszystko
„Sama! sama! sama!”
Ważna mi dama!
Wszystko sama lepiej wie,
Wszystko sama robić chce,

Dla niej szkoła, książka, mama
Nic nie znaczą - wszystko sama!
Zjadła wszystkie rozumy,
Więc co jej po rozumie?

Uczyć się nie chce - bo po co,
Gdy sama wszystko umie?”
Trwa ładowanie komentarzy...