O autorze
Mam trzech synów i od urodzenia mieszkam w Toruniu. Uwielbiam przesiadywać w kawiarniach, pić herbatę, obserwować i debatować. Odpoczywam wyłącznie w kinie lub z książką w fotelu. Ewentualnie wsiadam na rower i jadę przed siebie. Ukończyłam socjologię na toruńskim uniwersytecie oraz zarządzanie kulturą w PAN. Przez 12 lat pracowałam w międzynarodowej korporacji i zajmowałam się marketingiem oraz public relations. Ukończyłam fantastyczną Szkołę Liderów profesora Zbigniewa Pełczyńskiego. Aktualnie jestem Posłanką na Sejm RP , wiceprzewodniczącą klubu i członkinią zarządu Nowoczesna. Wcześniej byłam radną Miasta Torunia i przewodniczącą klubu „Czas Mieszkańców”, wywodzącego się z ruchów miejskich.

Przez kilkanaście lat intensywnie działałam w organizacjach pozarządowych: jestem współzałożycielką pierwszego w województwie kujawsko-pomorskim Stowarzyszenia Wyborcy działającego na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Byłam również wieloletnią wiceprezes Stowarzyszenia Rzeczpospolita Babska działającego na rzecz kobiet. Z przyjaciółmi założyliśmy Fundację Win-Win, z którą zrealizowałam kilkadziesiąt imprez kulturalnych w Europie i Azji. I ostatnio współtworzyłam pierwszy ruch miejski w Toruniu "Czas mieszkańców", który z impetem wszedł do rady miasta.

Minister "wydał" wyrok, a Premier chce normalności

Pani Premier Szydło napisała list do Sebastiana, młodego mężczyzny, który był uczestnikiem wypadku, w którym poszkodowana została Premier i oficerowie BOR. Premier pisze, że chciałaby, aby ta sprawa była "potraktowana, jak każde inne takie zdarzenie". Ja też bym sobie tego życzyła, obawiam się jednak, że to nie możliwe. I wcale nie dlatego, że w jednym z aut siedziała szefowa rządu.

Sędzia Błaszczak

"Jednak ten wypadek, w którym my braliśmy udział, stał się sprawą polityczną, stąd towarzyszący mu szum medialny" – pisze dalej Premier Szydło. I dalej, "niestety niektórzy z polityków partii opozycyjnych to nieszczęśliwe zdarzenie próbują wykorzystać do swoich partykularnych interesów". "Dla mnie to działania nieuczciwe i haniebne. Mogę nad tym tylko ubolewać".
Droga Pani Premier, jeszcze zanim którykolwiek z polityków opozycji wypowiedział się na ten temat Pani podwładny, minister Błaszczak wydał wyrok na człowieka, do którego wczoraj Pani napisała. Minister Błaszczak został prokuratorem i sędzią w jednej osobie. Policja, którą nadzoruje Pan Błaszczak, powiedziała Sebastianowi, że na tym etapie sprawy nie potrzebuje adwokata. To minister Błaszczak wiedział wszystko o wypadku jeszcze zanim wszystko zostało uprzątnięte i mówił o prędkości z jaką jechał samochód, w którym Pani Premier siedziała. Naprawdę tak wygląda drogie i dobre auto po zderzeniu z drzewem przy prędkości 50 km/h? Naprawdę tak ciężko jest w Oświęcimiu znaleźć świadków zdarzenia, które miało miejsce w piątek wieczorem (nie w nocy)? Naprawdę w całym Oświęcimiu Policja nie może znaleźć filmu pokazującego, jeśli nie wypadek, to chwile bezpośrednio przed nim? Naprawdę?

Nie wszystko wiadomo

Pani Premier, to Pani podwładny zrobił ze sprawy sprawę polityczną zarzucając winę najpierw na kierowcę Fiata, potem na opozycję, na poprzedników i na wszystko inne. Tymczasem śledztwo w tej sprawie ledwo co się rozpoczęło. Pan Błaszczak - wbrew słowom ludzi, którzy tam byli – widział i słyszał światło i sygnał koguta i wie nawet, że chłopak słuchał muzyki w aucie.

To opozycja zrobiła z tego sprawę polityczną?
Pani Premier, jeśli chce Pani, by sprawa została potraktowana standardowo, to proszę nie zwracać się do opozycji, tylko do ministra Błaszczaka. Po pierwsze aby ujawnił wszelkie dane z tamtego nieszczęśliwego wieczoru (w tym dane z GSP z jaką prędkością jechało Pani auto) oraz by już się na ten temat nie wypowiadał. Groźny ton szefa MSWiA może być przez niektórych traktowany jako wywieranie presji.

A jeśli wina leży po stronie nazwijmy to rządowej? Pani Premier, należy się do niej przyznać i stworzyć procedury, które pozwolą lepiej planować podróże najważniejszych osób w państwie i zapewnić tym osobom bezpieczeństwo.

To fakt, że wobec ostatnich wypowiedzi ministra Błaszczaka, politycy opozycji, ale też zwykli ludzie pospieszyli Panu Sebastianowi z pomocą. To odruch zupełnie naturalny. Zrobiliśmy to i nadal będziemy to robić. To chyba normalne, że jak zgłasza się do biura poselskiego obywatel to staramy się mu pomóc.

Pisze Pani, że ma Pani syna w wieku Sebastiana. Ja również. Proszę więc jeszcze raz pomyśleć jak poczuł się młody chłopak, o którego winie przesądził w czasie konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych i administracji.

Natomiast Pani i przebywającemu wciąż w szpitalu oficerowi BOR nieustanie i naprawdę szczerze życzę dużo zdrowia.
Trwa ładowanie komentarzy...