O autorze
Mam trzech synów i od urodzenia mieszkam w Toruniu. Uwielbiam przesiadywać w kawiarniach, pić herbatę, obserwować i debatować. Odpoczywam wyłącznie w kinie lub z książką w fotelu. Ewentualnie wsiadam na rower i jadę przed siebie. Ukończyłam socjologię na toruńskim uniwersytecie oraz zarządzanie kulturą w PAN. Przez 12 lat pracowałam w międzynarodowej korporacji i zajmowałam się marketingiem oraz public relations. Ukończyłam fantastyczną Szkołę Liderów profesora Zbigniewa Pełczyńskiego. Aktualnie jestem Posłanką na Sejm RP , wiceprzewodniczącą klubu i członkinią zarządu Nowoczesna. Wcześniej byłam radną Miasta Torunia i przewodniczącą klubu „Czas Mieszkańców”, wywodzącego się z ruchów miejskich.

Przez kilkanaście lat intensywnie działałam w organizacjach pozarządowych: jestem współzałożycielką pierwszego w województwie kujawsko-pomorskim Stowarzyszenia Wyborcy działającego na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Byłam również wieloletnią wiceprezes Stowarzyszenia Rzeczpospolita Babska działającego na rzecz kobiet. Z przyjaciółmi założyliśmy Fundację Win-Win, z którą zrealizowałam kilkadziesiąt imprez kulturalnych w Europie i Azji. I ostatnio współtworzyłam pierwszy ruch miejski w Toruniu "Czas mieszkańców", który z impetem wszedł do rady miasta.

Komu nie w smak jest Nowoczesna?

Rok 2016 Nowoczesna zakończyła poparciem społecznym (wg. większości sondaży), trzykrotnie wyższym niż wynik wyborczy rok wcześniej. To musiało wywołać w politycznych przeciwnikach zawiść i działania mające na celu osłabienie pozycji Nowoczesnej. W tej sprawie Grzegorz Schetyna i Jarosław Kaczyński są zgodni. Nowoczesna jest zagrożeniem dla tego starego, wypróbowanego PO-PiS-owskiego, zabetonowanego, służącego obydwu partiom układu. Bo PiS przecież nie istnieje bez PO, a PO nie może istnieć bez PiS-u. Ktoś z zewnątrz, nieuwikłany w żadne zależności nie jest im do niczego potrzebny.

(Nie)pisana umowa?

Atak na nas rozpoczął się już 1 stycznia od upublicznienia zdjęcia Ryszarda Petru i Joanny Schmidt z samolotu. Choć prywatne życie polityków do tej pory nie było lub rzadko było podnoszone jako argument w politycznym sporze, to właśnie w ataku na Nowoczesną wykorzystano sytuację prywatnego wyjazdu polityków, aby zdyskredytować całą partię jako niewiarygodną. A przecież obyczajowych ciekawostek w rodzimej polityce jest o wiele więcej. Zarówno wśród polityków PiS jak i PO. Natomiast prywatne życie dwójki ludzi związanych szyldem partyjnym rozkładane jest na czynniki pierwsze i poddawane ocenom. Z Ryszarda Petru robi się podłego samca, który dla własnej kariery, poświęcił kobietę. Bo właśnie tak odczytywane jest odejście Joanny Schmidt z prezydium klubu Nowoczesnej. I na tym relacje medialne się kończą. Niemal nikt nie pisze, że z tego samego prezydium odeszłam też ja. Ja też jestem ofiarą tego strasznego Petru? Czemu pisząc o „poświęconej Schmidt” nikt nie zapytał samej zainteresowanej czy czuje się ofiarą? Ano dlatego, że odpowiedź nie pasowałby do wizerunku Ryszarda Peru, który maluje jakaś część publicystów. Czy naprawdę komentatorzy myślą, że byłabym w partii z kimś, kto wykorzystałby kobietę? A każdemu, kto ma wątpliwości co do tego, jak Ryszard Petru widzi pozycję i rolę kobiet w polityce polecam przyjrzenie się strukturze władz Nowoczesnej. Nawet pobieżna analiza pozwoli na wyciągnięcie jednoznacznych wniosków.

Od początku roku Nowoczesna znajduje się pod niemal ciągłym ostrzałem z różnych stron. Politycy PO-PiSu lub sympatyzujący z nimi komentatorzy, niektóre media komercyjne oraz publiczne, a także zaangażowani politycznie internauci, prześcigają się w wytykaniu i sztucznym pompowaniu kolejnych porażek i wpadek Nowoczesnej. Można wręcz odnieść wrażenie, że każdy ruch Nowoczesnej jest pokazem niekompetencji i śmieszności. Brukowce próbują z pojedynczych, często naciągniętych, historii uszyć tanią telenowelę z przekłamaniami i zdjęciami z ukrycia, którą będą sprzedawać w odcinkach. Te bardziej szacowne stacje i gazety na czynniki pierwsze rozkładają rzekomą „równię pochyłą” partii Ryszarda Petru. Ale jedni i drudzy próbują raczej kreować fakty, narzucać interpretacje zamiast te fakty opisywać. A jak wiadomo coś powtarzanego regularnie wreszcie wbije się w świadomość niektórych wyborców.

MEM-y przykryły fakty

Relatywizm w ocenie polityków i ich poczynań osiągnął szczyt. Te same czyny są przez te same media, dziennikarzy i innych polityków oceniane całkowicie odmiennie: gdy podczas kryzysu parlamentarnego Marszałek Kuchciński, Prezydent Duda czy Przewodniczący Schetyna wyjeżdżają wypocząć na narty to jest to nieistotne, gdy wyjeżdża Petru, to jest to skandal, bo jak można opuścić innych protestujących posłów. Gdy Petru idzie na spotkanie z Kaczyńskim – to jest to zdrada. Gdy to samo robi Schetyna – to jest to szukanie kompromisu. Gdy Kaczyński proponuje tzw. kompromis, który zaplanował od A do Z to jest to próba wyjścia z kryzysu. Gdy do kompromisu nawołuje opozycja to jest to pucz i eskalacja konfliktu. Zupełnie jakby ktoś z kimś umówił się, żeby Nowoczesną ośmieszyć, uciszyć i zlikwidować.

PO-PiS do ataku na Nowoczesną zaangażował wszystkie swoje siły i możliwości medialne. Przestała się liczyć jakakolwiek zwykła ludzka przyzwoitość. Ocenia się nasze zachowania na podstawie memów i dorabianych, wymyślonych interpretacji przyczyn naszych zachowań. Ogłasza i analizuje wymyślony kryzys wewnętrzny partii, obwinia za błędy PO z czasów, kiedy Nowoczesnej jeszcze nie było.

Dla jednych Nowoczesna to totalna opozycja, która łamie standardy prawa dla drugich to opozycja bez inicjatywy. Wieszczy się naszą porażkę, a jednocześnie cały czas wypuszcza kłamliwe lub zmanipulowane newsy czy kolejne odsłony obyczajowego „skandalu”. Analizy komentatorów są tak płytkie, albo tak nietrafione, że całkowicie umknęła z przekazu rzeczywistość. Jeśli wszystko jest takie względne i wszystko jest wypadkową naszych poglądów, to znaczy, że nie ma już Prawdy. Prawda przestała być wartością istotną w politycznej rozgrywce. A jeśli Prawda nie jest już naszą wspólną wartością, to już chyba nie ma żadnej takiej wartości, pod którą każdy z nas mógłby się podpisać, żadnego wspólnego mianownika, na którym opiera się dzisiejsze społeczeństwo.

Podnosimy się i idziemy dalej

Nowoczesna powstała ze sprzeciwu wobec rządom PO, choć dorobiono nam „gębę” szalupy ratunkowej PO. Nowoczesną tworzą ludzie ze zróżnicowanych środowisk, choć dorobiono nam „gębę” banksterów. Jesteśmy zmuszeni do obrony fundamentów demokratycznego państwa i praw człowieka oraz prawdziwego interesu Polski, choć dorabia się nam „gębę” awanturników i zdrajców. W opinii politycznych przeciwników i sprzyjających im mediów oraz komentatorów, jesteśmy winni wszystkiemu co było i jest. Poziom cwaniactwa, manipulacji i słownej agresji już dawno przekroczył granice przyzwoitości.

I choć w rezultacie to skonsolidowało i jeszcze bardziej zmobilizowało Nowoczesną, to nie zniżymy się do poziomu uprawiania polityki, który nam zaserwowano. Jesteśmy w polityce nowi, nasze standardy są zupełnie inne. Pracujemy, ile nam starcza sił, jak umiemy. Popełniamy też błędy i słowne gafy, bo nie jesteśmy odgrywającymi role aktorami na politycznej scenie ani chodzącymi ideałami. Bo jesteśmy prawdziwymi ludźmi. Powtórzę: jesteśmy prawdziwymi ludźmi ze wszystkimi tego konsekwencjami, zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi. I w tym właśnie jest nasza siła.

Wierzę, że Polacy zauważą, że zamieszanie wokół Nowoczesnej jest wytworzone na siłę i obliczone na pozbycie się nas. Wierzę, że Polacy oddzielą fakty od faktów medialnych i nie pozwolą na zatopienie nas.
W byciu prawdziwymi jest nasza siła. Pomimo ciosów ze wszystkich stron idziemy dalej, nie rezygnując z naszych wartości. I dzięki temu wygramy.
Trwa ładowanie komentarzy...