To nie opozycja jest problemem Polski. Problemem jest PiS

Wraz z początkiem roku dostało się opozycji. Uwaga całego narodu skupiła się na tym, gdzie prywatnie wyjeżdża Ryszard Petru, na jakich stokach szusować lubi Grzegorz Schetyna czy na kłopotach Mateusza Kijowskiego, lidera Komitetu Obrony Demokracji. A to wszystko w środku kryzysu parlamentarnego i protestu opozycji na sejmowej sali plenarnej. Na te zachowania oburzają się dziennikarze, celebryci, rzesze obywateli.

Nie zamierzam tu wydawać sądów moralnych (w przeciwieństwie do wielu), zwłaszcza tak kategorycznych (które w tych sprawach są zazwyczaj głoszone), bo trąci mi to hipokryzją. Sami zainteresowani niosą ciężar swoich decyzji, a że są dorośli, to wierzę że sobie z tym poradzą. Wszak nie myli się tylko ten, który nic nie robi.

Warto jednak zwrócić uwagę na jedno – żaden z nich nie działał na szkodę państwa, co odróżnia ich od wielu polityków PiS, którzy zamiast dobrej wprowadzili dojną zmianę. I chyba każdy z nas może wymienić wiele przykładów tego niecnego postępowania. Nie chodzi o to, żeby teraz odwracać uwagę, żeby nie czepiać się opozycji, bo przecież PiS też robi źle, a nawet gorzej. Jestem od tego daleka, bo właśnie tak działa partia Kaczyńskiego: możemy rządzić źle, a nawet bardzo źle, bo wcześniejsze rządy też nie były idealne. I tu jest pies pogrzebany. Skupiamy się na jakichś drugorzędnych sprawach, w tym prywatnych, a przecież prawdziwa krzywda dzieje się podczas rządów, które rozmontowują gospodarkę i demokrację. I nie są to jakieś abstrakcyjne idee, tylko mają one bezpośrednie przełożenie na nasze życie, a koniec końców także na to czy i co będziemy mogli za jakiś czas włożyć do garnka.

Lada moment wszyscy rodzice zmierzą się we własnych domach z fatalnie przygotowaną reformą edukacji swoich dzieci. To nasze dzieci będą głównymi ofiarami tego bubla. Lada moment zaczną padać małe i średnie firmy, którym rząd wstrzymuje wypłatę zwrotu za podatek VAT. To mogą być Wasze firmy, Waszych bliskich, Waszych klientów czy dostawców. Lada moment skończy się dobra koniunktura gospodarcza, bo jej obecne dobre wyniki nie są zasługą tego rządu, tylko poprzedniego. Ten rząd nas jedynie zadłuża i najdalej za kilka miesięcy zaczną się podwyżki prądu, wody, żywności, opłat miejskich i wiele innych. To głównie nas wszystkich uderzy po kieszeni. To Polacy będą zmuszeni obniżyć swój standard życia bo politycy pewnie jakoś sobie z tym poradzą. A to są już konkrety, które dzieli tylko kilka kroków od łamania demokracji i prawa przez ekipę Kaczyńskiego. I to jest też elementarna wiedza obywatelska, którą każdy z nas powinien mieć. I prawicowiec, i lewicowiec, bo wobec podstaw ekonomii i funkcjonowania państwa prawa poglądy nie powinny mieć żadnego znaczenia.

Czas najwyższy porzucić myślenie, że to nie moja sprawa, że niech się tam gryzą, że nie mam na nic wpływu. To są sprawy Polaków, a wielu z nich patrzy na nie beztrosko i bez refleksji jak na kolejny filmik na You Tubie.

Ludzie, to nie jest tylko jakaś szarpanina polityków. Politycy nie są od tego, że układać ludziom życie, mówić co moralne, co nie, co wypada co nie. Szczęście i spełnienie każdy definiuje inaczej. Ale politycy są z pewnością od tego żeby zapewnić spokój, obiektywny spokój w kraju. Prawy i ustawowy. Politycy są od tego, by zapewnić warunki takie, żeby kraju nie bali się zarówno obywatele jak i zagraniczni inwestorzy. Nie można wstawać rano i zastanawiać się "ciekawe co dziś zrodziło się w głowie jednego z mieszkańców willi na Żoliborzu?". A z czymś takim mamy do czynienia. Najpierw nocne oglądanie rodeo, a potem rodeo w państwie. I to obywatele, szczególnie między demokratycznymi wyborami, mają cugle w rękach. Nie tylko mogą, ale też powinni je ściągać gdy rodeo zaczyna rozkręcać się za bardzo.

Piętnujmy niewłaściwe zachowania opozycji i rządzących. Jak ktoś zrobił źle, to nieważne po czyjej stronie jest. Ale znajmy miarę rzeczy i zadbajmy w końcu o sprawy, które rzeczywiście nas dotyczą.